Część druga rozmyśleń na temat wyposażenia samochodu

Zapraszam do lektury drugiej części mojego mini poradnika o samochodowym wyposażeniu. Poprzednio dowiedzieliście się jakie jest moje zdanie na temat klimatyzacji i fabrycznego radia i systemu nawigacji. To pierwsze oceniłem pozytywnie, zaś drugie oberwało ode mnie jak Najman od Hardkorowego Koksu. Za co? W sumie to za całokształt 🙂 Zresztą kto nie czytał to zapraszam -> CZĘŚĆ I. Dobra, koniec tego owijania w bawełnę. Czas na kolejną dawkę moich jakże cennych i celnych zarazem podpowiedzi, eee… czy raczej odpowiedzi na pytanie, które zadaje sobie niemal każdy z nas kiedy wydaje ciężko zarobione pieniądze na nowy samochód: jakie wyposażenie opcjonalne wybrać a z czego lepiej zrezygnować. Sprzęgło, jedynka i rrruszamy!

Lusterka i szyby

Co do elektrycznie sterowanych lusterek nie mam wątpliwości, że warto takowe mieć na pokładzie swego samochodu. O ile jeszcze sięganie do lewego lusterka nie nastręcza zbędnych kłopotów więc wystarczyła by nawet jego ręczna regulacja ale problem pojawia się jeśli zamierzamy sięgnąć do prawego lusterka. Jeśli stoimy na parkingu i nie jesteśmy przypięci pasami to zawsze jakoś można się dostać i do rączki sterującej manualnym prawym lusterkiem. Gorzej natomiast jeśli przyjdzie nam korygować położenie lustra podczas wolnej jazdy w korku gdy mamy zapięte pasy. Nie ma możliwości sięgnięcia wówczas do niego z fotela kierowcy. No chyba, że jedziemy z pasażerem i poprosimy go aby „powachlował” nam dźwigienką od lusterka. Załóżmy jednak, że jedziemy sami. I co wtedy. Nie damy rady nic zrobić (no chyba, że odepniemy pas i wychylimy się mocno w prawo… ale to niebezpieczne, nie polecam). Zatem czy warto mieć taki gadżet w samochodzie? Elektrycznie regulowane lusterka to wygoda. I według mnie standard. A na deser chciałbym mieć w takich elektrycznie regulowanych lusterkach funkcję ich ogrzewania. Na zimę jak znalazł.

I skończyły się lekkie i łatwe dywagacje. Czas na elektrycznie sterowane szyby. Kurcze, mam nie mały orzech do zgryzienia w tym przypadku. Bo z jednej strony taka opcja zwalnia nas z kręcenia korbką. Wyobraźcie sobie sytuację: jedziecie na wakacje i chcecie zapytać kogoś na ulicy o drogę. Co byście woleli, kręcenie korbą czy jedno „pstryk” i szyba z klasą i elegancją opuszcza się w dół a potem równie łatwo podnosi do góry. Już widzę uśmiechy na Waszych twarzach, hehe 😀 Pewnie, że wolicie „elektrykę” szyb. A ja Wam powiem, że jeśli miałbym na pokładzie klimę (czy to manualną czy automatyczną) to mógłbym mieć nawet szyby, które się nie opuszczają. Serio. Tak, jestem dziwny. Cały Błażej Rogut. Na przekór wszystkim i wszystkiemu.

Na sam koniec wątku szyb i lusterek kilka zdań o ogrzewaniu przedniej szyby i szyberdachu. Co do tego pierwszego jestem ZA. Zima, minus piętnaście na termometrze i lód i śnieg na przedniej szybie. Co robimy? Skrobiemy do upadłego jak Bob Budowniczy… … eee… no złe to porównanie, ale niech będzie 🙂 A więc skrzybiemy skrobaczką jak Bob czy zasiadamy w fotelu, odpalamy samochód i po uprzednim odgarnięciu z tzw. grubsza przedniej szyby, uruchamiamy jej ogrzewanie? Nie dość, że dzięki temu zabiegowi znacząco przyspieszy proces oczyszczania przedniej szyby ze śniegu i lodu to również zniknie problem zaparowanych szyb wewnątrz. Proste? Proste. Jak dla mnie obowiązkowa rzecz. Czekam na komentarze w stylu: „jak masz za dużo pieniędzy na paliwo to sobie używaj ogrzewania szyb cwaniaku”. Ale mnie to nie razi 😉

Czas na szyberdach. Mieć czy nie mieć, oto jest pytanie… Hm… Jeśli nie palicie w aucie to szyberdach Wam niepotrzebny. Koniec kropka. Po co wywalać 2 czy 7 tysięcy na coś czego użyjemy może z dwa razy w roku? Głupota.

Wiecie co. Chyba jutro będzie jednak część trzecia mojego poradnika. Oczy już mi się kleją. Za późno zacząłem pisać. No nic… tym lepiej dla Was. Bo nie skończyło się na dwóch wpisach… w sumie to przewiduję kolejne dwa. No chyba, że jutro napiszę to wszystko co jeszcze chcę napisać. A jest tego trochę. Choć do jutra zapewne o połowie rzeczy zapomnę. Ale nie uprzedzajmy faktów. Adios! Do przeczytania jutro 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.