FAW Xiali Weizhi: azjatyckie klimaty w Polsce

Przeglądałem dziś z nudów dział z używanym samochodami na popularnym serwisie allegro.pl i natknąłem się na czerwone „coś” co na pierwszy rzut oka przypominało mi Mitsubishi Outlandera mającego rozmiary Chevroleta Aveo. W dodatku to „coś” było opisane jako FAW XIALI WEIZHI. Hm… Nie kojarząc zupełnie o co chodzi kliknąłem w ikonkę z ofertą sprzedaży czerwonego FAW Xiacośtam…

Egzotyczne autko dla Polaka

Jak widać na powyższym obrazku samochód jest z 2008 roku – jest więc całkiem świeży – napędza go benzynowy silnik o pojemności 1,4 litra, jego przebieg to symboliczne 150 km (prawdopodobnie jest to tzw. przebieg samochodu z salonu – jeździł zapewne jedynie po torze testowym po wyjeździe z fabryki) a jego cena to 24 900 zł (oczywiście to „900” jest do tzw. urwania, stargowania)… Ale co najlepsze – ma klimatyzację! i kilka innych bajerów: elektryczne szyby i lusterka, radio czy wspomaganie kierownicy. Jak na „chińszczyznę” całkiem nieźle! (foto poniżej)

Sam nie wiem czy skusiłbym się na taki samochód. Z jednej strony cena, cena i jeszcze raz cena! No i klimatyzacja oczywiście. Ale z drugiej – tej ciemniejszej strony mocy – nie mam jakoś przekonania do takich egzotycznych samochodów. Głównym czynnikiem, który przeraża mnie i odstrasza od chińskich aut – chodzi o markę oczywiście – to fakt, że po zakupie tak ekstrawaganckiego wozidła będę miał problemy ze znalezieniem przysłowiowej śrubki do niego a o serwisie już nie wspominając. Chociaż jeśli chodzi o dodatki do tego auta, to znalazłem pewien gadżet (nowy rzecz jasna) oferowany przez firmę HEKO… (zdjęcie poniżej)

Owiewki do szyb bocznych za niecałe 76 zł. Tyle kosztuje komplet owiewek na przód. Jeśli zechcielibyśmy kupić sobie komplet „nówek sztuk” zarówno na przednie jak i na tylne drzwi to będziemy musieli wydać na nie 99 zł z groszami. I to by było chyba na tyle jeśli chodzi o jakieś części (nowe) do FAW-a Xiali Weizhi. Niczego więcej nie znalazłem. W sumie lepsze owiewki niż nic, ale kiedy przyjdzie nam do wymiany zderzaka czy jakiegoś elementu silnika to możemy mieć ciężki orzech do zgryzienia… Przypuszczam jedynie, że firma Auto-Land z Myszkowa, która wystawiła tego „chińczyka” na sprzedaż, może okazać się jedyną deską ratunku i tylko sprzedawca będzie w stanie pomóc w nawiązaniu kontaktu z firmą lub osobą, która pomoże nam „zająć” się w razie czego naszym azjatyckim FAW-em.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.